Menu Zamknij

Feliks Cozel TJ – Pogadanka o socjalizmie

29,00 

Na stanie

SKU: 02.11.100 Kategorie: ,

WYDANIE II (2026)

We wszystkich utopijnych ideach: równości, wolności, braterstwa, socjalizmu, komunizmu, genderyzmu, antropocentryzmu (choć dziś coraz częściej zastępowanego przez zoocentryzm) i im podobnym, celem ostatecznym było i jest zniszczenie naturalnego porządku rzeczy i zastąpienie go diabelską karykaturą. Wszystko to czynione jest zawsze pod iluzorycznym i zwodniczym dążeniem do dobra ludzkości. Głosiciele tych utopijnych, a w rzeczywistości skrajnie antyludzkich teorii, zawsze pełni są empatii wobec biednych, wykluczonych, niezrozumianych. Pobudzają przy tym ich pychę i zazdrość – zazdrość wobec tych, którzy posiadają więcej, czy to dóbr, czy talentów – i obiecują prostą drogę do zbudowania raju na ziemi. Raj ten istnieje jednak wyłącznie w wyobrażeniach roztaczanych przez wichrzycieli, a w istocie jest on nieudolnie stworzoną fasadą, pomalowaną w różnokolorowe barwy, za którą buchają ognie piekielne. Ognie te trawią ciało i duszę.

Ofiary „humanistycznych” idei, które bez Boga mają zbudować nowy, wspaniały świat, możemy liczyć w milionach. Rewolucja francuska, przedstawiana jako krok milowy w budowie nowego świata, pochłonęła ponad milion ofiar – z których większość stanowili nie znienawidzeni arystokraci, lecz właśnie prosty lud, o który rzekomo walczyli rewolucjoniści.

Z analogiczną sytuacją mieliśmy do czynienia w bolszewickiej Rosji, gdzie żydowscy bolszewicy wytoczyli z narodu rosyjskiego całe jezioro krwi, dosłownie łamiąc jego kręgosłup. Rosyjski historyk Siergiej Mielgunow, opierając się głównie na źródłach bolszewickich, stworzył wstrząsającą kronikę mordu. Zliczył on także ofiary czerwonego terroru, które oszacował na 1,5 miliona rocznie.

Czytelnik musi mi wybaczyć, ale aby w pełni zobrazować bolszewicki „raj na ziemi”, posłużę się przykładami opisywanymi przez Mielgunowa:

„W Saratowie, za miastem, jest straszny wąwóz – w tym wąwozie rozstrzeliwali ludzi. Jednak opowiem o nim słowami naocznego świadka z tej niezwykłej książki, którą wiele razy cytowałem i do której będę wracał jeszcze wiele razy. (…)
«Do tego wąwozu, jak tylko odtaje śnieg, ostrożnie, grupami, a niekiedy pojedynczo, idą rodziny i przyjaciele ofiar. Na początku „pielgrzymów” łapano, ale przychodzących było tak wielu… pomimo aresztowań oni cały czas przychodzili. Woda z pobliskiego źródła rozmywała ziemię, odkrywając ofiary komunistycznej samowoli. Za przerzuconym mostkiem, w dół wąwozu, na długości 40–50 sążni leżą ułożone trupy. Ile ich tam jest? Kto to może wiedzieć. Nawet CzeKa tego nie wie. W latach 1918–1919, według spisu i bez spisu, rozstrzelano około 1500 ludzi. (…)

Ten wąwóz z każdym tygodniem dla mieszkańców Saratowa staje się coraz straszniejszy. Pochłania wciąż więcej i więcej ofiar. Po każdym rozstrzelaniu stromy brzeg wąwozu obwalają i zasypują trupy – wąwóz wciąż się rozszerza. Każdej wiosny woda odkrywa ostatnie ofiary jesiennych rozstrzelań…»”.

„Druga – jeszcze straszniejsza – rozpoczęła się 12 marca. Część robotników została wzięta przez «zwycięzców» do niewoli i rozmieszczona w komendanturach, na barkach i łodziach. (…) Przewodniczący Rewolucyjno-Wojskowej Rady Republiki, Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein), wysłał lakoniczny telegram: «Rozprawić się bez litości». (…) Rozstrzeliwano w piwnicach i na podwórkach komendantur CzeKa. Ludzi wrzucano do Wołgi prosto z barek i statków. Niektórym wiązano kamienie do szyi, innym ręce i nogi, po czym wyrzucano ich za burtę. (…) Prawie każdego ranka wstający mieszkańcy Astrachania znajdowali na ulicach półnagich, zalanych krwią, zastrzelonych robotników. Od trupa do trupa, przy świetle bladego poranka, żywi szukali «swoich» nieboszczyków”.

Piewcy nowego, wspaniałego świata i tak stwierdzą, że źle zrozumiano twórców komunizmu, że bolszewizmu czy komunizmu wcale nie było w Rosji, na Węgrzech, w Bawarii, w Polsce…

Otóż kłamliwe idee nie mogą wydać dobrych plonów. Wykrzywione pojęcia równości, dobrobytu i pracy nie mogą zakończyć się niczym innym jak falami mordów i nieszczęść.

W książce Pogadanka o socjalizmie ksiądz Feliks Cozel w bardzo przystępny sposób rozprawia się z kłamstwami Żyda Czakiego, ukrywającego się, aby nie wzbudzać podejrzeń, pod pseudonimem Franciszek Czerski. Napisał on Czerwony katechizm, który miał wzbudzić u robotników zawiść wobec „wyzyskiwaczy” i przekonać ich, że powszechna idea równości socjalistycznej jest możliwa.

W celu zaszczepienia w masach robotniczych idei socjalistycznych w czytelni ludowej pojawia się socjalista ze wspomnianym manifestem i, niczym Mefistofeles, kusi robotników, aby przylgnęli do zgubnych nauk. Przeciw niemu staje ksiądz i sędziwy majster. Toczą oni pojedynek – szermierkę słowną – i na każdym kroku wykazują błędy w socjalistycznym rozumowaniu. Warto jednak zauważyć, że głoszone idee nie były istotą całej roboty socjalistycznej czy bolszewickiej – były jedynie środkiem do celu. Miały one oddziaływać na ludzkie słabości, zatruwać dusze i ostatecznie prowadzić do zguby: rozbijać rodziny, wspólnotę narodową i Kościół – wszystko to, czego nienawidzi diabeł i jego ziemscy pomocnicy, rekrutujący się bardzo często z żydowskich, radykalnych środowisk rewolucyjnych, nienawidzących Boga i tradycji.

Ksiądz przedstawiony w Pogadance nie jest kapłanem „dobrodusznym”, który dla świętego spokoju próbuje układać się z diabłem. Nie – on walczy o dusze ludzi, wypowiada wojnę złu i w sposób nieprzejednany oraz bezlitosny obnaża socjalistyczne kłamstwa. Jako jedyny gwarant ładu i sprawiedliwości społecznej wskazuje nieomylną naukę Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła, cytując przy tym między innymi encyklikę papieską dotyczącą kwestii robotniczej.

Dla każdego człowieka rozumnego powinno stać się jasne: jeżeli w naturalnej hierarchii człowiek nie stawia swojego Stwórcy na samym szczycie, taka budowla niechybnie runie i pociągnie za sobą wszystkich, którzy w niej przebywają. Módlmy się za dobrych kapłanów, którzy – podobnie jak ksiądz Feliks Cozel – będą ratować od zguby wiernych powierzonych im przez Pana Boga.

Słowo od Katolika
Przemysław Holocher, Magna Polonia

Ilość stron: 103
Oprawa:  miękka
Wymiary:   19,5 x 13,5 x 0,7 cm
Waga: 0,125kg
ISBN: 978-83-979464-1-5
Wydawca: Pod Chorągwią Matki Bożej Łysieckiej

 

Waga 0.125 kg
Wymiary 19.5 × 13.5 × 0.7 cm

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “Feliks Cozel TJ – Pogadanka o socjalizmie”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *